Każda osoba chętna pozbycia się kilku kilogramów wie, ze to nie lata wysiłek. Sama coś o tym wiem niegdyś trenowałam 5 razy w tygodniu. Nie musiałam się przejmować co jem i o której godzinie, jadłam co chciałam. Niestety ciało bez regularnego wysiłku i dbania o nie w senie nie jedzenia śmieciowego jedzenia (czyt. fast food, słodycze, kebaby, itp.). Tak więc przyszedł taki czas jak ten rok kiedy pora coś ze sobą zrobić oczywiście nie mam tutaj na myśli głodówki tylko zrzuceniu kilku kilogramów z głową. Na początku miesiąca zapisałam się na siłownie/fitness. No po pierwszych zajęciach było super. Poszła od razu na całość. Zaserwowałam sobie intensywne zajęcia z ABT I STEPU. Po wyjściu z zajęć nie czułam się zbytnio zmęczona, więc następnego dnia wybrałam się na kolejne zajęcia z Fat Burningu i na siłownie. Okazało się iż do klubu chodzi połowa miasta a co za tym idzie wielu moim znajomych. Od też dowiedziałam się iż jest na miejscu trener który dostosuje dla mnie trening i dietę jeśli chce. Oczywiście nie czekając ani chwili dłużej udałam się w kierunku trener przy którym wyglądałam Charlie przy Chaplinie z jedną różnicą on miał rzeźbę mięśni na ciele, a nie tłuszczyk :D. Początkowo skierował mnie na kilka sprzętów aby się z nimi zaznajomiła. Uznałam, ze to super pomysł w końcu miałam już rozgrzewkę na fitnessie. Po dwóch dniach (zakwasy) poszłam kolejny raz tym razem poprosiłam o ułożenie treningu trzy dniowego. I mam oto on:
Oczywiście powyższe oznaczenia dotyczą oznaczeń sprzętu więc możne niektórzy będą się orientować. Z diety postanowiłam nie korzystać. Tak więc wiosna się zbliża i czas zadbać o nasze ciała. Dzisiaj miałam znów dwa dni przerwy co chyba było złym pomysłem lepiej ćwiczyć regularnie :) Szczerze bieżnie na dzień dobry i orbitrek na dowiedzenia zabójstwo nigdy tak się nie wypociłam nawet na treningu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz